Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike & Chanyeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike & Chanyeol. Pokaż wszystkie posty

31 marca 2018

Od Chanyeol'a C.D: Mike


Zastanawiałem się przez krótką chwilę co wybrać. Na pewno nie mógłby być to park albo miasto, straciłem trochę ufność wobec tych dwóch miejsc.
- Hmm… Co powiesz na bibliotekę? – spytałem.
- Chcesz się uczyć?
- Nie, chciałem poszukać jakiejś ciekawej książki, żebym miał czym umilić sobie czas. – stwierdziłem. – Nauka mi teraz nie w głowie. – dodałem z lekkim uśmiechem.
- Co cię interesuje z książek? – uśmiechnął się do mnie. – W sensie, jaki gatunek?
- Nie przepadam tylko za romansami. – zaśmiałem się. – Chociaż najczęściej czytam coś z gatunku sci-fi, thriller lub jakieś detektywistyczne książki.
- Hmm... A post-apokaliptyczne?
- Też są ciekawe, chociaż czasem przerażające… - przyznałem szczerze.
- Może jestem w stanie ci pomóc zatem. O ile chcesz kilka propozycji.

24 marca 2018

Od Mike'a C.D: Chanyeol


Czas mijał szybko, szczególnie gdy życie nie trwało w ciągłej rutynie. Raz skupiałem się na nauce, raz spędzałem czas z Saszą. Mimo wszystko moje myśli wciąż zajmował Chan. Parę razy widziałem się z nim na korytarzu, zapytałem o to jak się czuje, ale na tym zwykle nasz kontakt się kończył. Dziś miałem chwilę nudy, bez nauki i Saszy. Pierwsze starałem się odstawić na później, nie przesadzać z nią, a drugi udał się na siłownię. Z tego też powodu postanowiłem, że zaczepię Chanyeola, o ile ten znajdował się w swoim pokoju. Naciągnąłem przez głowę swoją bluzę i po poprawieniu włosów udałem się do jego pokoju, który również z kimś dzielił. Zapukałem i odczekałem na możliwą odpowiedź. Chwilę zacząłem się stresować, że może nie jest to odpowiednia pora, ponieważ chłopak nie otwierał, ale ostatecznie to zrobił.
- O, Mike – wyglądał na ucieszonego. - Co cię tu sprowadza?
- Chciałem dowiedzieć się jak się czujesz – oznajmiłem z miłym uśmiechem.
- Nie za dobrze, ale nie jest też aż tak źle. Mogło być dużo gorzej – zaśmiał się pod nosem. - Dziękuję za troskę.
- Mogę ci jakoś pomóc? – zapytałem.
Szczerze chciałem wiedzieć, czy mógłbym coś dla niego zrobić. W końcu mało kto mówił szczerze, że się źle czuje. A jak już to robił, to raczej nie żartował tylko mógł potrzebować pomocy. Nie znałem tak naprawdę Azjaty i nie wiedziałem z czym dokładnie ma problem. Dlatego wolałem dopytać, ogłosić mu, że w razie czego chętnie mu pomogę. Nie mogłem przecież też robić niczego na siłę. Ale mimo wszystko chciałem by wiedział, że w razie czego może zawsze się do mnie odezwać.
- Już wystarczająco mi pomogłeś – poklepał mnie przyjacielsko po ramieniu. - Nie musisz tak się mną przejmować.

14 lutego 2018

Od Chanyeol'a C.D: Mike

     W szpitalu spędziłem całe dwa tygodnie, z czego przez dwa dni byłem nieprzytomny. Chciałem wyjść wcześniej, jednak zostałem zatrzymany na dłużej i gdyby nie pomoc opiekuna, trzymaliby mnie przez kolejny tydzień. Antonio pomógł mi załatwić sprawy z policją i umówił mnie na kontrolę w szpitalu. Zapewnił też, że będę miał dobrą opiekę i tylko dlatego lekarze zgodzili się na wcześniejsze zwolnienie. Mimo to nie okazałem opiekunowi należytej wdzięczności i rozstałem się z nim zaraz po wyjściu ze szpitala. Przytłaczał mnie fakt, że byłem w centrum uwagi i chciałem jak najszybciej zniknąć z pola widzenia innych.
     Nawet po upływie dwóch tygodni byłem obolały, ale zdecydowałem się na samotny spacer do szkoły. Miałem w końcu czas, by zebrać myśli i wszystko sobie poukładać. Przy okazji wstąpiłem do apteki i zaopatrzyłem się w bandaże. Oczywiście tak na prawdę nie miałem zapewnionej "dobrej opieki", Antonio trochę wyolbrzymił ten argument. Sam potrafiłem o siebie zadbać i już nie raz zajmowałem się opatrywaniem ran. Gdy przeszedłem  większą część drogi do szkoły, usiadłem na ławce żeby złapać oddech. Spojrzałem na swoje ręce. Miałem w sumie trzy opatrunki - dwa mniejsze na nadgarstkach, które miały chronić niewielkie już otarcia, oraz jeden duży na przedramieniu. Rany były głębokie i wymagały szycia, więc przez dłuższy czas będę musiał owijać rękę bandażem. Westchnąłem cicho pod nosem i spuściłem wzrok. Czym sobie na to zasłużyłem? To ja byłem w tym wszystkim ofiarą... Nabawiłem się kolejnych blizn i prawie umarłem. Gdyby nie Mike, na pewno już...

12 stycznia 2018

Od Mike'a C.D: Chanyeol

Swoim zwyczajem martwiłem się o mojego nowego znajomego. Czy na pewno nic mu się nie stało? Była późna pora jak wtedy odszedł. Większość sklepów jest o tej godzinie zamkniętych, więc nawet nie wiem, gdzie on się niby zamierzał udać. Do tego wszystkiego czy na pewno znał okolicę? Westchnąłem i pokręciłem głową. Przecież na pewno sobie poradził. Zgubić się nie zgubił ani nic. Bo co mu się miało stać? Wrócił pewnie do siebie i tyle, a ja jak zwykle tylko za dużo na tym myślałem. Westchnąłem ciężko i mimowolnie warknąłem. Za dużo myślę, tak zdecydowanie jest to mój problem. Mimo wszystko z jakiegoś powodu nie umiałem nad tym zapanować. Dobrze przynajmniej, że Saszę coraz mniej męczyłem. Byłem świadom tego, że jestem męczący. Szczególnie, kiedy kończyło się na tym, że czuł się zmuszony do pocieszania mnie. Nie! Koniec tego. Ustaliłem, że w końcu się wezmę w garść. Nie mogłem przecież pozwolić przeszłości zająć moją głowę.
O właśnie, zajmowanie głowy. Wyszedłem przed zajęciami chwilę pobiegać by oczyścić umysł, a tylko bardziej go zaśmiecałem myślami. Koniec z tym. Przestań myśleć. Ciesz się w miarę ładną pogodą. W końcu trochę wyszło słońca, mimo że było strasznie zimno. Nawet w trakcie biegania potrzebowałem mieć na sobie bluzę. Bez ruchu zapewne aktualnie byłbym w kurtce. Nie lubiłem za bardzo zimna, ale z drugiej strony też byłem do niego w miarę przyzwyczajony. Nie marzłem tak łatwo jak niektórzy.

20 grudnia 2017

Od Chanyeol'a C.D: Mike

     Spojrzałem na Mike'a kątem oka.
- W takim razie powinniśmy szybko wrócić. - uśmiechnąłem się do niego.
Nie chciałem, żeby mój nowy towarzysz był chory. Szczególnie, że zdążyłem go już trochę polubić. Choć było mi zimno, rozpiąłem zamek swojej bluzy i zdjąłem ją, zostając w samej koszulce.
- Trzymaj. - podałem Mike'owi o wiele za dużą na niego bluzę. - Może ochroni cię to przed przeziębieniem. - uśmiechnąłem się lekko.
Uznałem, że jest na tyle ciemno, iż Mike nie zobaczy mojej blizny. A nawet jeśli... Cóż, nie wyglądał na takiego, który by to wyśmiał albo zarzuciłby mnie pytaniami. Popatrzyłem na niego zachęcająco.
- Nie możesz zostać w samej koszulce. A i tak już wracamy. - odparł.
- Nie szkodzi. Nie chcę, żebyś było chory. No i to ja cię tu wyciągnąłem w taki chłód. - Zaśmiałem się. - No, dalej. Bo będę miał wyrzuty sumienia. - potrząsnąłem mu bluzą przed twarzą.
- Już wolę byśmy oboje w razie czego zachorowali, niż tylko ty. - mruknął. - Ewentualnie możemy zamówić taksówkę.
- Aż tak daleko nie mamy. Poza tym jestem przyzwyczajony do chłodu, nic mi się nie stanie. Po prostu weź tą bluzę, nie bądź taki uparty.
Widząc stanowczość Mike'a wiedziałem, że dobrowolnie nie weźmie mojej bluzy, więc zarzuciłem mu ją na ramiona, a sam ruszyłem powoli do przodu.
- Dz-dziękuję... - zająknął się lekko i już się nie stawiał.
Spojrzałem na niego, uśmiechając się ciepło.
- Nie ma sprawy.- odparłem.

30 listopada 2017

Od Mike'a C.D: Chanyeol

Odwróciłem się by zobaczyć co się stało z Chanyeolem. Ten akurat kucał i zbierał coś z ziemi. Podszedłem do niego i już miałem zapytać czy wszystko okey, kiedy ten oznajmił, że zgubił kilka części swojej bransoletki. Chciałem wyjąć telefon w celu poświecenia trochę po trawie, ale nim zdążyłem nawet zaoferować swoją pomoc Chan oznajmił, że nic się nie stało i ruszył dalej. Zwróciłem uwagę na to, że naciąga rękaw na gołą skórę, lecz w tym momencie nie myślałem nad tym za bardzo.
- Jesteś pewien, że nie chcesz poszukać? Chętnie ci pomogę – zaoferowałem, lecz ten odmówił. Nie zamierzałem się z nim kłócić ani się narzucać, więc po prostu kontynuowałem nasz wspólny spacer. – Chłodno jest ostatnio – skomentowałem pogodę, nawiązując do jego ściągnięcia rękawów.
- To fakt – przytaknął z lekkim uśmiechem po tym jak zadrżał z zimna.
- Spędzasz święta w szkole czy wracasz do domu? – zadałem kolejne pytanie nieco pewniej. Chciałem czymś zalepić niezręczną ciszę, a ten temat wydawał mi się najprostszy, jako że święta zbliżały się wielkimi krokami. Chwilę czekałem na odpowiedź, lecz mi nie przeszkadzało. Widać chłopak musiał pomyśleć nad swoimi słowami.
- Najpewniej spędzę je w szkole, nie za bardzo mam, gdzie wracać - wzruszy ramionami. - Nigdy jakoś szczególnie nie obchodziłem świąt.

10 października 2017

Od Chanyeol'a C.D: Mike

     Rozmowa z Mike'em wydawała mi się trochę trudna. Miałem wrażenie, że w pewnym stopniu byliśmy całkiem podobni - oboje nieśmiali, nieufni. Mike sprawiał wrażenie niepewnego i wyglądało na to, że mimo obecnego spędzania ze mną czasu nieszczególnie mi ufa. Ale to w końcu normalne. Kto zaczyna od razu ufać osobie, którą co dopiero spotkał? Nie wątpiłem, że bliższe zaprzyjaźnienie się zajmie nam sporo czasu, ale miałem nadzieję, że w końcu zaufamy sobie na wzajem i staniemy się dobrymi znajomymi. Z niewiadomych mi przyczyn Mike wydawał się interesujący i chciałem dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Co prawda z moją niepewnością trudno jest się do kogokolwiek zbliżyć, ale skoro znalazłem tu już paru znajomych zaczęło się budzić parę moich dawnych cech, między innymi ciekawość i chęć poznawania innych. Dlatego zastanawiałem się, czy uda mi się przełamać swoją wewnętrzną barierę w celu zaprzyjaźnienia się z Mike.
- Zastanawiam się, kto rozpoczął to wszystko w szkole... - powiedziałem jakby sam do siebie, nie oczekując odpowiedzi, a Mike najwyraźniej to zrozumiał i po prostu podniósł na mnie wzrok. Spojrzałem na nasze puste już talerze. - Przejdziemy się gdzieś jeszcze?
- Możemy. - Mike kiwnął głową i spojrzał szybko na telefon.

28 września 2017

Od Mike'a C.D: Chanyeol

Byłem wdzięczny Chanyeolowi za to, że mnie zatrzymał. Nienawidziłem być mokry w ciuchach, gdyż to zawsze prowadziło do choroby. O obcego chłopaka zbytnio się nie martwiłem. Znałem powód jego „ataku”. Chan był celem, tamten chciał sobie pożartować czy coś w tym stylu. Znałem to. Sam kiedyś byłem celem i doświadczyłem głupoty innych na własnej skórze. W takich momentach najlepiej było ich ignorować i kontynuować z życiem. No chyba, że miało się wystarczająco siły na stawianie się. Wtedy można było też odwdzięczyć się jakiemuś napastnikowi. No bo przecież i tak nie było nic gorszego od roli celu, więc prywatne zachowanie nie prowadziło do zbyt wielu konsekwencji. Poza grupową zemstą, jeżeli ten ktoś miał przyjaciół. No ale w tej chwili nie trzeba było nad tym rozmyślać. Teraz zajęła mnie krótka rozmowa, wybranie jedzenia i skorzystanie z wolnego stolika. Postawiłem na nim swoją tacę ze skromną sałatką oraz kubkiem wody, a następnie usiadłem w wolnym miejscu.

16 września 2017

Od Chanyeol'a C.D: Mike

     Nieco zmieszany wbiłem wzrok w podłogę. Zrobiło mi się głupio, a fakt, że nie kojarzę nawet kolegi z klasy wydał mi się niezmiernie żenujący. Mike jednak nie miał mi tego za złe. A przynajmniej tak to wyglądało. Nie wiedziałem, co może siedzieć mu w głowie.
- Niedawno dołączyłeś, prawda? - gdy podniosłem wzrok na chłopaka zobaczyłem na jego twarzy przyjazny uśmiech. - Nie dziwne zatem, że mało kogo kojarzysz. Ale jakbyś potrzebował z czymś pomocy to mów.
- Dziękuję za ofertę... Zapamiętam. - spróbowałem odwzajemnić uśmiech, jednak chyba niezbyt mi to wyszło.
     Przez zmieszanie straciłem pewność siebie. Nie wiedziałem, co powinienem powiedzieć, więc po prostu patrzyłem się na Mike'a, zapewne wychodząc na głupka.
- A... Idziesz na kolację? - zapytał nagle Mike przerywając niezręczną ciszę.
I byłem mu niezmiernie wdzięczny za to pytanie, ponieważ na policzkach zaczynałem czuć niepokojące ciepło spowodowane wstydem. Głupio byłoby spalić cegłę przed prawie nieznajomym.
- W sumie to byłem trochę głodny, więc chętnie pójdę. - uśmiechnąłem się lekko. - Pójdziemy razem?
Mike kiwnął głową, odwzajemniając uśmiech.
- Jeżeli chcesz. Muszę tylko wypożyczyć książkę.
- No to w takim razie poczekam na ciebie przy wyjściu. - odparłem.

7 września 2017

Od Mike'a C.D: Chanyeol

Nagłe poczucie cudzego ciała za moimi plecami spowodowało, że prawie nie podskoczyłem ze strachu. Takie niespodziewane pojawienie się ludzi w moim otoczeniu nie należało do rzeczy, z którymi się pewnie czułem. W sumie ogółem nie czułem się pewnie w otoczeniu obcych mi ludzi. W sumie to pamiętam jak z początku nauki tutaj nie wychodziłem z pokoju, chodziłem tylko na lekcje i od razu najkrótszą drogą do siebie. Potrafiłem nawet nie jeść parę dni, byle uniknąć towarzystwa ludzi. Niezwykłe jak dobrze sobie teraz radziłem. Poza tym. Jestem pewien, że każdego wystraszyłoby coś takiego, niezależnie od intencji osoby, która aktualnie siedziała przede mną na ziemi. Wyciągniętą przed siebie miał rękę, a w niej wciąż trzymał książkę, która mnie interesowała.
- Um… Wszystko okey? – zapytałem niepewnie i chwyciłem za wyciągnięty w moim kierunku przedmiot. – Dziękuję…
- Tak, jasne… - kiwnął głową. - Pewnie cię trochę zaskoczyłem, wybacz...
Troszkę, pomyślałem, mało zawału nie miałem.
- Nic się nie stało – uśmiechnąłem się lekko do niego i podałem mu dłoń, aby pomóc mu wstać. Chłopak zaś przyglądał się jej jakby nieufnie, lecz po chwili ją chwycił. Serio muszę poćwiczyć trochę, bo to bardziej on mnie pociągnął do siebie niż ja jego. Marna ze mnie była pomoc…
- W takim razie się cieszę – dodał po chwili z niepewnym uśmiechem.

3 września 2017

Od Chanyeol'a C.D: Mike'a

     Od samego rana siedziałem w bibliotece, od czasu do czasu zmieniając miejsce. Przeglądałem różne książki, a co ciekawsze brałem z półek, po czym siadałem z nimi przy stołach, czytając je. Gdy któraś mnie interesowała, zapamiętywałem jej tytuł i lokalizację, żeby później ją wypożyczyć, po czym odkładałem ją na chwilę i szedłem na dalsze poszukiwania.
     Podobno ludzie czytający wiele książek, przed śmiercią żyją tysiącem żyć. Każda przeczytana historia jest też ich historią, uczucia bohaterów są ich uczuciami, przeżywają przygody razem z nimi. Zupełnie tak, jakby na chwilę przenosili się do innego świata i biegali pomiędzy stronami kartek razem z postaciami, które tak na prawdę nie istnieją.
     Jako dziecko też myślałem w ten sposób. Po przeczytaniu czegoś, co przypadło mi do gustu, tygodniami nie mogłem się otrząsnąć i przeżywałem losy bohaterów, zupełnie tak, jakbym odczuł to wszystko na własnej skórze. Czasem tęsknię za tamtymi czasami. Potrafiłem wtedy zatracić się w słowach i całkowicie im się oddać. Z czasem szara rzeczywistość uderzała we mnie coraz mocniej, przez co otaczające mnie dotychczas żywe kolory zaczęły po prostu blaknąć.
     Kocham czytać. To dla mnie przyjemne zajęcie. Od kiedy pamiętam zawsze miałem pełno książek w domu, a czytając je odcinałem się od rzeczywistości. Przez jakiś czas wszystko, co siedziało w mojej głowie, było fantastyczne. Nie, nie mam na myśli tu czegoś niesamowitego i wspaniałego, ale raczej zmyślonego, fikcyjnego, nieistniejącego. Zmarnowałem tyle czasu na głupie myślenie i wyczekiwanie dnia, w którym zdarzy się coś wyjątkowego. A prawda była zbyt banalna na sposób, w jaki myślałem, bo mierzyłem wyżej. Na tyle wysoko, żeby upadek był bolesny i pozostawił po sobie ślad. Piękne historie zdarzają się tylko w książkach, nie w rzeczywistości...

18 stycznia 2017

Od Mike'a

Ostatnio coraz więcej czasu spędzałem w pokoju Saszy. Ten aktualnie pakował się na swoją typową godzinkę na basenie. Wyszliśmy na korytarz po krótkiej wymianie zdań i po tym jak powiedziałem mu o swoich zamiarach. Sasza zamknął swój pokój na klucz i ruszyliśmy razem w kierunku Budynku B. Tam opuściłem swojego towarzysza, ten musiał przejść jeszcze kawałek dalej, aby dostać się do basenu. Wtuliłem się krótko w niego i wszedłem do budynku. Krótki spacer korytarzem, wspięcie się po schodach i byłem na miejscu. Z łatwością odnalazłem odpowiednią półkę, a tam potrzebne mi książki. Usiadłem z nimi przy jednym ze stolików i oddałem się lekturze.
Minęła prawie godzina, jak skończyłem spisywać notatki. Spojrzałem na dwie książki, które użyłem i zacząłem się zastanawiać czy to wystarczy. Nauczycielka, która zadała mi tą pracę powiedziała, że pomoże mi to z egzaminem z biologii. Ten był dla mnie jednym z ważniejszych. Potrzebowałem jak najlepszej oceny, aby dostać się na studia, na których mi zależało. Właściwie to postanowiłem, że chcę najwyższą możliwą ocenę, jaką da się zdobyć. Nawet jeśli nie było zbyt możliwe, abym miał 100 procent z egzaminu, już z 90 procentów byłbym zadowolony.