Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zadania Grupowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zadania Grupowe. Pokaż wszystkie posty

25 sierpnia 2016

Event: Zadania Grupowe

Dane wydarzenie zostaje zakończone ze względu na brak odpisów ze strony uczestników. Dziękujemy wszystkim za branie udziału. Już teraz każdy otrzyma odpowiednią sumę punktów, które to zdobyli w rozgrywce:

Chrystian Samuel Van de Luitgarden – 14
Charles Anson – 6
Rosie Thornston – 4
Nicodem Black – 3
Naomi Hideyoshi – 2
Andreas Smith – 2
Mephistopheles Darnsk – 2
Rui Woods - 1

W szczególności gratulujemy Chrystianowi za zdobycie największej ilości punktów.

Chcecie, aby na blogu pojawiło się nowe wydarzenie? A jeśli tak, to jakie? Podzielcie się swoimi pomysłami. :3

13 sierpnia 2016

Event: Zadania Grupowe

Naomi z trudem wybrała Chrystiana. Wyglądało na to, że prócz kamer, znajdował się tu i podsłuch, bowiem nie minęło zbyt długo, nim otworzyły się jedne z normalnie zablokowanych drzwi, a w nich pojawił się jeden z wojskowych. Spojrzał on na Chrystiana i poprosił go, aby ten za nim podążał. Jeśli Chrystian wpierw postanowił sprawdzić czym jest kawałek papieru, który to utknął w dziurce w ścianie, odnalazłby dolara. Mógł go sobie zachować, nikt by go za to nie osądzał. W końcu na korytarzu zostały zaledwie cztery osoby. Jen jakby odetchnęła z ulgą, Charlie się uśmiechał jak debil, a Meph jak zawsze okazywał brak zainteresowania. Pytanie tylko gdzie znajdował się Nicodem? A! I czy Naomi na pewno wybrała szpiega, czy też może niewinną osobę. Cóż. Tego jej nikt nie zdradził. Sama będzie musiała się o tym przekonać w bliskiej przyszłości.

12 sierpnia 2016

Event: Chrystian Samuel Van de Luitgarden

- Nie wymądrzaj się, skarbie. - wyszedłem z korytarza - Przecież widać jak zmyślasz, bo do mnie ciągniesz. - dodałem niby pół żartem.
Chwilę przeleżałem w kulkach, oczywiście nie zamykając drzwi, i czekałem aż panna z humorami sobie pójdzie. Kobiety wkurzać można, ale z umiarem, żeby im jajniki z mózgiem nie zamieniły się na miejsca. Co widać na przykładzie zabijającej wzrokiem Rosie, która chyba jest przed okresem albo w trakcie.
- Niby jak ciągnę? Ciągnąć to mogę twojego trupa, jak się nie zamkniesz. - fuknęła z ironią.
- Dobrze dobrze. - machnąłem ręką - Jak stąd wyjdziemy to możesz mi godzinami zrzędzić co byś mi ciągnęła. - i odwróciłem się w przeciwną stronę.
Z jej ust nie wypłynęło już żadne słowo tylko krótkie warknięcie. Kicia mnie lubi, pomyślałem sarkastycznie i zaśmiałem się pod nosem.
Tam, przy windzie stoi już w sumie czworo uczniów. Postanowiłem się nie wtrącać. Co dwie głowy to nie jedna, ale za dużo to też niedobrze. Niech sobie główkują.
Rozglądałem się w przeciwnym korytarzu, tym z malowidłem na końcu. Krytykiem sztuki nie jestem, lecz widać że autor musiał to wiele godzin pracy tworzyć.

To nie jest zwyczajny obraz z czasów rewolucji (tak mi się zdaje) przedstawiający generała na swym śnieżnobiałym rumaku, w blasku słońca i chwale ludu. Symbolizuje rychłą przegraną młodego człowieka i śmierć przez rozdeptanie końskimi kopytami. Wszystkie detale, jak fale w kałuży czy strzelający w oddali żołnierz, dają efekt jakby się oglądało scenę wyjętą z historii... O rany! Rzeczywiście muszę sobie znaleźć życie... Poza krótkimi zdaniami wymienionymi z kumplami teoretycznie nie mam nic do robienia, przez co oglądam przez internet bohomazy... Wracając do obrazu, koń kasztanowaty i chłopak zdawało się że głowy mają skierowane w jedną tą samą stronę. Niby nic ciekawego się tam nie znajdowało, ale co by było gdyby odchylić obraz do góry nogami? Wciąż miałoby się takie wrażenie?

Mistrz Gry: Jakby spojrzeć w kierunku, w którym to spoglądał łeb koński i ludzki, zauważyłoby się zaledwie kąt pokoju, gdzie to dwie ściany spotykały się z sufitem. Kąt udekorowany pajęczyną, na której to siedział pająk i uważnie obserwował Chrystiana swoimi licznymi oczyma. Wielki on być nie był, typowy maluch na długich nogach, co to żywi się jedynie muchami. Gdyby Chrystian odwrócił obraz do góry nogami i podążył znów za wzrokiem postaci, to... znów by zobaczył kąt pokoju, lecz tym razem dwie ściany łączące się z dywanem, pokrywajacy starą drewnianą podłogę. A w ów kącie niewielką dziure, taką zaledwie na dwa trzy palce, w zależnie od ich wielkości. Mogłoby się wydawać, że coś wystaje z ów kącika. Jakby skrawek papieru. Ale czy to nie była tylko wyobraźnia?

11 sierpnia 2016

Event: Zadania Grupowe

Post tylko dla uczestników Eventu: Zadania Grupowe

W każdym pokoju, w którym znajdował się uczeń, oraz na korytarzu, na którym zebrała się już ładna grupka, dało się usłyszeć głos jednego z wojskowych, wypływający z głośników. Podał on informację, iż niejaki Rui Woods został usunięty przez szpiega. To jego imię widniało jako pierwsze na liście szpiega, i to jemu otwarto drzwi od pokoju, aby następnie go wyprowadzić "tajnym" wyjściem. Ów wyjście było zarezerwowane dla wojskowych, by ci w każdej chwili byli w stanie dostać się do wnętrza budynku, bez potrzeby ukazywania uczestnikom drogi wyjścia. Nawet jakby uczestnicy znaleźli ów tajemne drzwi, i tak nie byliby w stanie przez nie przejść, więc nie musieli zawracać sobie nim głowy. Teraz jednakże spadła na resztę trudna decyzja. Skoro szpieg już wydał jednych z nich, to trzeba się pozbyć również i niego. Każdy z uczestników miał niewiele czasu na podjęcie decyzji. Musieli oni podać jedno imię to ich dowódcy, Naomi. Jeśli znajdowali się w pokoju i nie mieli kontaktu ze swoim dowódcą, możliwość podania imienia znikała. 10 minut. W te 10 minut każdy mógł podać zaledwie jeden głos, a gdy zapytana o swoją decyzję, Naomi musiała podać osobę, której się chce pozbyć.

[No dobrze kuleczki moje. Podajemy w komentarzu imię swojej postaci, jedno imię (ktokolwiek, poza Naomi) osoby, która znajduje się z wami wewnątrz budynku oraz powód dla którego uważacie, że to właśnie ta osoba jest szpiegiem. Macie na to czas do godziny 21:00 12/08 (czyli piątku)]

9 sierpnia 2016

Event: Rosie Thornston

Parę kroków do zakrętu, pięć może sześć, tak nie wiele brakowało, a już bym miała spokój od tego debila. Niestety spokój nie był mi dany. Poczułam jak cienka ścianka z plastiku tworząca piłkę uderzyła mnie w tył głowy. Momentalnie odwróciłam się na pięcie i krzyknęłam na korytarz „dorośnij!”. Nigdy nie miałam nic do osób, które umiały się bawić, lecz Chrystian jednak przeginał z ów zabawą. W pewnym momencie jego zachowanie najzwyczajniej na świecie stawało się dziecinne i niezwykle irytujące. Miałam ochotę chwycić za kulkę i mu oddać, lecz ten postanowił się przede mną schować. Nie zamierzałam za nim wbiegać do pokoiku i dlatego też tylko wzięłam głębszy wdech, aby się uspokoić i kontynuowałam w wcześniej wybranym przez siebie kierunku.
Za zakrętem spotkałam trzy osoby, kojarzyłam ich z klasy, lecz nigdy jakoś nie skupiałam się na rozmowie z nimi. Świadoma byłam paru faktów na ich temat, ale znajomymi bym ich nie nazwała. Król, Królowa i pochlebca. Ładnie się zebrali. Spojrzałam na obiekt ich skupienia i tym samym zauważyłam drzwi z jakimiś symbolami. Pozwoliłam sobie podejść trochę bliżej i zagadać.
- Proszę, powiedzcie, że to wyjście, albo będziecie mieli tu trupa – powiedziałam – nie mnie. Tamtego idiotę – wskazałam w stronę korytarza, z którego przyszłam.

27 czerwca 2016

Event: Chrystian Samuel Van de Luitgarden

Chrystian niewzruszony stał jak stał. Włożył ręce w kieszenie i lekko kiwnął się na bok.
- Zwykle w horrorach zza drzwi wyskakują ładniejsze potwory. - podsumował.
- Sam urodą nie grzeszysz, więc zamknij się. - Rosie wyłazi na korytarz, na wypadek jakby ten spróbował wepchnąć ją do pokoju i w nim zamknąć.
A zrobiłby tak gdyby miał ochotę. Ale bardziej od tego sam wolałby być tam zamknięty.
- To ja cackałem się z jakimiś pierdolonymi kluczami, a ty sobie w kulkach hasałaś... - mówi, nie zwracając uwagi na dziewczynę, zaglądając do pokoju z którego właśnie wyszła.
- Jak chcesz mogę zamknąć za tobą drzwi i sobie w nich pohasasz jeszcze. - rzuciła, będąc zapewne na końcu korytarza.
- No dawaj. - uśmiecha się zadziornie, wiedząc, że tego nie zrobi.
Próba rozjuszenia naszej ukochanej Jenovy się nie powiodła. Ona tylko westchnęła i szła dalej. Ale kto powiedział, że ma tylko raz spróbować? Do trzech razy sztuka! Chrystian podniósł jedną z piłeczek czerwonych leżących na podłodze. Wziął zamach i piłka poszybowała wprost na niczego niespodziewającą się Jen. Odbiła się z głuchym dźwiękiem o jej głowę i spadła ponownie na podłogę. Teraz pozostaje pytanie: czy jeśli szybko ukryje się pod piłkami to Jen go nie dorwie?

24 czerwca 2016

Event: Chrystian Samuel Van de Luitgarden

Zrezygnowany odszedł o krok od okna. Ani rusz. Chociaż jakby to w sumie wyglądało gdyby się otworzyły? Jak zeskoczyłby? Niby wysoko, ale słyszy stamtąd bliskie hałasy. Nie żadne ptaszki czy szum drzew. Raczej jakby stukanie. Pierw zdziwił się, gdyż to było niemożliwe, zaś chwilę potem zorientował się skąd tak naprawdę pochodzi ten hałas. I, trochę z ulgą, stwierdził, że dochodzi on zza drzwi po prawej (jego prawej).
"Tak zawsze giną debile w horrorach", pomyślał i mimowolnie zaśmiał się. Dlaczego on tyle wiedzy czerpie z horrorów? Oh, cóż za głupie pytanie... Przecież skąd ma brać skoro ani razu nie uważa na lekcji? Wracając... Tak, tylko debile przez ciekawość umierają zazwyczaj jako pierwsi w horrorach. Ale jeśli jest się głównym bohaterem, ciekawość może doprowadzić do wskazówki...
Chrystian zacisnął dłoń na klamce, przycisnął i...
 
Mistrz Gry: Po naciśnięciu klamki drzwi jakby same się otworzyły. Powodem było ciało Jen opierajace się o drewnianą powierzchnię. W ostatniej chwili złapała się ona framugi, a więc i nie poleciała zbytnio do tyłu. Spojrzała zszokowana na Chrystiana, prostując się w między czasie, po czym zabiła go wzrokiem...

23 czerwca 2016

Event: Naomi Hideyoshi

Nie jestem dobra w rozwiązywaniu zagadek- mruknęłam, spoglądając na ekran, na którym widniały symbole i cyfry. Każdy pewnie coś oznaczał. Były cztery puste pole, i nad, oraz pod strzałki. Zapewne można było zmieniać dowoli cyferki. Jeden przykuł moją uwagę, była to korona, a na niej cyfra 13 (podobno pechowa liczba). Jednak ten symbol od razu skojarzył mi się z grą. Zaczęłam ustawiać cyfry po kolei w okienkach, według obrazków. Ciekawe czy coś się stanie. W tym samym czasie usłyszałam kroki. Jak się okazało był to Charlie i jak dobrze pamiętam Mephistopheles. Wreszcie żywa dusza.

Mistrz Gry: Rzadna z widniejących cyfr nie chciała dać się wstukać w ekran. Powód był prosty. Gdy tylko w jakimś polu dobiłaś cyfry "9", po nastepnym naciśnięciu na strzałkę, cyfra wracała do 0. Może nowi przybysze będą w stanie ci pomóc?

19 czerwca 2016

Event: Charles Anson

Oparłem się o ścianę i tak stałem, zastanawiając się, co teraz. Mogłem zacząć szukać innych, mogłem zacząć szukać wyjścia na własną rękę, mogłem też czekać aż to inni znajdą mnie. Problem z tym pomysłem był tylko taki, że szukając wyjścia samopas, ktoś mógłby się przyczepić. Z kolei czekając na innych, traciłem tylko czas. Dlatego już miałem się odbić od ściany, gdy na końcu korytarzu zobaczyłem Mephiego. Ten podszedł do mnie powoli, by następnie zapytać ”i co, gra nie spełnia oczekiwań?”
- Czy ja wiem. Na razie jest proste. Myślisz, że działa winda? – odpowiedziałem pytaniem.
- Musieliby być debilami by zostawić ją czynną.
Przyznałem mu rację prostym skinięciem głowy i zacisnąłem dłoń na czapce, aby upewnić się, że ten nie zauważy rany.
- Idziemy sprawdzić?
- Mhm skoro chcesz ale...za chwilę – objął mnie i począł całować, tym samym nie pozwalając się odsunąć.
Chyba się już przyzwyczaił do mojego odsuwania się z natury. Jakoś nigdy nie rozumiałem pocałunków. Tulenie było spoko. Ale, po co wymieniać się śliną? Westchnąłem. Może jak się tak skupi na ”pieszczotach” to nie zauważy rany na dłoni i nie zacznie matkować. Dlatego też odwzajemniłem tym razem jego pocałunek. Nie trwało to jednak długo, bowiem Mephowi wzięło się na amory. Odwróciłem twarz i cichutko mruknąłem ”nie tutaj”.
- W takim razie chodźmy sprawdzić windę...
Pocałowałem go w policzek, a ten uznał w zamian, że jestem ”naprawdę uroczy” nie zapominając o ”madame”. Chwycił mnie za dłoń i ruszyliśmy w stronę windy. Tam zacząłem przyciskać wszystkie przyciski po kolei, z nadzieją, że trafię na ten właściwy.

Mistrz Gry: Poziom -1 - nie zadziałał. Poziom 0 - nie zadziałał. Poziom 1... Zadziałał! Zjechaliście razem o poziom w dół i gdy tylko otworzyły się drzwi ujrzeliście nikogo innego jak Naomi, stojącą przed sporymi drzwiami od pokoju obok windy. Parzyła ona na eranik z czterema pustymi polami. Nad pierwszym polem widniał symbol korony (♕ ) z cyfrą "13", nad drugim polem można było zauważyć czerwoną kropkę, a wewnątrz niej "51", nad trzecim z pól był symbol kuli, a w niej "56", zaś na ostatnim z pól głowa dobermana z "65". Wyglądało na to, że był to jedyny sposób na otworzenie drzwi.

Event: Rui Woods

Rui patrzył na pudełko bez przekonania. Wpadł na pomysł, że może coś w nim jest ukryte. Tak więc posługując się swoimi paznokciami powoli odkręcał śrubki. Położył je na widoku by mu nie zginęły i ostrożnie zdjął spód pudełka. Liczył, że może coś w nim będzie ukrytego, jakaś inna wskazówka, albo klucz...

Mistrz Gry: Paznokciami to se możesz. Podrapać się po dupie. Po połamaniu paznokcia, z palca zaczeła wyciekac krew, a pudełko stało jak stało. Wygląda na to, że siłą nic tu nie wskórasz. Może poza utratą koniuszka palca.

Event: Nicodem Black

Przetarłem dłonią twarz, uśmiechnąłem się krzywo. Czy ze mną jest aż tak źle, że brakuje mi tak niewiele mm do trafienia w ten sznureczek? Nie, po prostu cały dzisiejszy dzień jest pokurwiony. Wytarłem swoją koszulką dokładnie lufę broni, najchętniej rozebrałbym ją, wyczyścił i złożył z powrotem, ale to było niemożliwe- niestety potrzebne "narzędzia" są schowane w pokoju. Nie liczyłem, który to już raz strzelam. Przymknąłem jedno oko i ponownie wycelowałem w wkurwiający mnie już sznurek. Zaczekałem chwile aż całkiem przestanie się ruszać. Dopiero wtedy zdecydowałem się na jeden z celniejszych strzałów, meh, chyba już bardziej celny być nie mógł. Wsłuchałem się w przyjemny dla moich uszu huk wystrzału, po prostu to uwielbiałem.

Mistrz gry: Ha! Udało ci się. Do trzech razy sztuka i takie tam. Klucz spadł na ziemię z cichym brzdęknięciem.

Event: Chrystian Samuel Van de Luitgarden

Ach, wreszcie wolny! Pora zacząć fiestę, a potem wielką sjestę! Wyszedłeś... o nie... Wygląda na to, że to jeszcze nie koniec. Chrystian wielce zawiedziony rozwiał myśli o odpoczynku. Rozglądnął się jak przed przejściem przez ulicę, aby to być pewnym,  że nie wpadną na niego kamerzyści z jakiegoś reality show i powiedzą to swoje typowe "Zostałeś wkręcony!" Na szczęście nie widać by ktoś tu był inny oprócz niego samego. Schował ręce do kieszeni i powoli ruszył. Nigdzie mu się nie śpieszyło, bowiem od sytuacji z materacem spoglądał na otoczenie dokładniej. Zdawało mu się jakby korytarz wydłużał się, przypominając ten w "Lśnieniu". "Zamiast kamerzystów, wyskoczą na mnie dwie świrnięte gówniary", przeszło mu przez myśli. Co przechodził jakieś drzwi, sprawdzał czy może je otworzyć. Kto wie czyż to nie za jednym z nich nie znajduje się wyjście bądź coś ciekawego? Jak na przykład kolejny cholerny pokój, z kolejną cholerną stertą kluczy od któregoś z tych cholernych drzwi?!
Doszedł do okna. Patrzy przez nie.
- Tu nie może być aż tak wysoko... - rzekł, próbując je otworzyć.
Można by powiedzieć, że próbował się stąd wydostać inną drogą. Hah, z pewnością gdyby nie przedłużał przez swój uparty charakter już dawno by się stąd wydostał. Tłumaczył się, że posłuszne są tylko potulne owieczki i ci co chcą czegoś. Oj, Chrystian, sam sobie utrudniasz...
 
Mistrz Gry: Okna otworzyć na pewno nie otworzysz. Ani nie zbijesz. Ani nic innego. Co najwyżej sobie mogłes popatrzeć na drzewka rosnące trwace. Choć ciekawsze było rytmiczne stukanie dobiegajace z pokoju obok. Pokoju, którego nie sprawdziłeś jeszcze.

13 czerwca 2016

Event: Mephistopheles Darnsk

      Niezbyt śpieszyłem się z zabraniem klucza. Po prostu rozerwałem pieskowi resztę mordy, zabrałem przedmiot i znudzony przekręciłem zamek, kliknął. Nie wierzyłem, nacisnąłem więc na klamkę a gdy drzwi ustąpiły bez problemu, choć z niemiłosiernym skrzypnięciem, pokręciłem głową.
      Nie na to liczyłem od wojskowych. Wyszedłem jednak na korytarz bez marudzenia i rozejrzałem się po nim, jeszcze raz próbując sobie przypomnieć jak nas prowadzono. Prawda jednakże była taka iż ani nie skupiałem się w tamtej chwili, ani nie skupiałem się teraz… Z tego też powodu poszedłem poszukać madame, jeżeli wszystkie zagadki były na równym poziomie przedszkola pewnie już dawno sobie z tym poradził…On pewnie tak, ale Chrystian zapewne złamał sobie ten dziurawy mózg by wyjść z pokoiku, o ile w ogóle wyszedł.

Mistrz Gry: Mówią, że "jak szukasz to znajdziesz". I znalazłeś. Nie było tak trudno. Starczyło skręcić w prawo od pokoju, który znajdował się na samym końcu korytarza, następnie znów w prawo i zganij gdzie teraz... Znów w prawo! Co prawda winda znajdowała się tuż przed twoim nosem, ale skręt w prawo skrywał coś ciekawgo. Na końcu sąsiedniego korytarza znalazłeś to, co szukałeś. Chłopak stał oparty o ścianę przy pokoju. Widać było, że i jemu się wcale nie śpieszy.

5 czerwca 2016

Event: Rosie Thornston

     Szukałam klucza do czasu kiedy to moja cierpliwość się skończyła. Wyszłam z baseniku, wysypując parę piłek poza strefę "zabaw". Stanęłam oparta o drzwi i zaczełam się przyglądać plastikowi. Morze plastiku. I jeden, jedyny, malutki klucz. Mógł być wszędzie. Mogłam się mylić i mógł nie być w piłkach. I jak tu sobie poradzić? Podirytowana zaczęłam uderzać dłonią w drzwi, starając się coś wymyślić. Od lewej do prawej? Od prawej do lewej? Równie dobrze mogłam przypadkowo zachaczyć stopą o klucz i przepchnąć go dalej. Co za beznadzieja. A i nie ma gdzie przerzucić piłek. Może jakieś trzydzieści-czterdzieści sztuk. Ale to wyglądało jakby ich było przynajmniej tysiąc. Beznadzieja.

Mistrz Gry: Staniem przy drzwiach klucza nie znajdziesz. No, hop do plastiku i próbuj dalej. Serio sądzisz, że ktoś usłyszy twoje uderzanie na korytarzu?

Event: Nicodem Black

Przekląłem pod nosem i znowu przybrałem pozycje strzelecką. Najpierw musiałem pozwolić uciec emocją, pozbyć się ich, w szczególności irytacji, która zaczęła mnie ogarniać. Miałem jeszcze cztery strzały, nie poddam się, a jak się wkurzę to chyba rozp.erdole broń o ścianę, ale wcześniej rzucę nią w klucz. Przestałem na moment oddychać, dopiero gdy padł strzał wziąłem głęboki lecz spokojny wdech. Może teraz trafię?

Mistrz Gry: Tym razem nabój wbił się w ścianę, nawet nie tykając łańcuszka. Och pech się utrzymuje. Ale, ale! Mówią, że do trzech razy sztuka!

2 czerwca 2016

Event: Naomi Hideyoshi

Szłam korytarzem, nie zatrzymując się nigdzie, ani nie zaglądając do innych pokoi. Doszłam do końca i znów miałam do wyboru albo w lewo albo w prawo. Nie musiałam się długo zastanawiać, poszłam tam gdzie z daleka było widać windę. Sadze, że większość osób postąpi tak jak ja i będzie chciało udać się na niższe piętra. Gorzej by było gdyby nie działa, jednak tak się nie stało, po minucie drzwi się otworzyły, wchodząc do środka kliknęłam przycisk o piętro niżej.

Mistrz Gry: Wcisnełaś przycisk, a drzwi powoli zaczęły się zamykać. Stałaś tak chwilę, choć nie czułaś, aby winda się ruszyła. Drzwi na nowo się otworzyły ukazując, że wciąż jesteś na tym samym piętrze. Czyżby nie było tak łatwo jak myślałaś? Cóż. Poza przyciskiem "0", który nacisnęłaś, był jeszcze "-1" oraz "2". Ekranik nad drzwiami windy uświadamiał cię, że jesteś na pierwszym piętrze. Ale, ale. Było coś jeszcze ciekawego na tym piętrze. Przechodząc w stronę windy mogłaś zauważyć spore wejście z dwoma drzwiami. Brakowało mu dziurki od klucza, lecz na jednym z drewnianych drzwi widać było ekran dotykowy. Niezwykle nowoczesny jak na całość budynku. Cztery okienka posiadały strzałkę nad i pod pustym polem. Można było zmieniać zatem zawartość pola. A nad każdym z polem widniał jakiś symbol i cyfra: Nad pierwszym polem widniał symbol korony (♕ ) z cyfrą "13", nad drugim polem można było zauważyć czerwoną kropkę, a wewnątrz niej "51", nad trzecim z pól był symbol kuli, a w niej "56", zaś na ostatnim z pól głowa dobermana z "65". Ciekawe, co to mogło oznaczać...