Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jovel & Lucas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jovel & Lucas. Pokaż wszystkie posty

1 marca 2018

Od Lucas'a C.D: Jovel

       Banan rozpaćkał mi się w plecaku. Ten żółty skurczesyn jak gdyby nigdy nic postanowił dokonać swego żywota  między moimi książkami w biały dzień! Ciepła kleista maź była teraz nie tylko między stronnicami opasłych tomiszczy literatury XIX wieku, ale także na moim ubraniu, bo jako kompletny kretyn nie zauważyłem brei sączącej się przez materiał tornistra i zarzuciłem go sobie na plecy. Z kolei o moim błędzie dowiedziałem się dopiero po całej godzinie języka angielskiego, kiedy to chcąc zwrócić wypożyczone lektury do biblioteki, natknąłem się na papkę edukacyjno-spożywczą. W panice rzuciłem się do najbliższej łazienki, by uratować, co mi jeszcze pozostało. W końcu żadna bibliotekarka nie znosi książek pływających w bananowej zalewie... Każdą możliwą częścią ciała podtrzymywałem jakąś rzecz, dla przykładu w zębach tkwił portfel i dokumenty, telefon przyciskałem brodą, pod pachami dzierżyłem co większe książki, zaś w ręce podtrzymującej sam plecak dzwoniły stalowe klucze. Byłem tak skupiony na ratowaniu całego dobytku, że dopiero gdy reszta drugiego śniadania wylądowała na kafelkowej podłodze szkolnej łazienki, zauważyłem, że nie byłem w niej sam...   
       Jovel, dość przeciętnego wzrostu neandertalczyk, stał wgapiony w lustro nad umywalką. Na plask kanapek uderzających o podłoże odwrócił się i rzucił gniewne spojrzenie. 

28 lutego 2018

Od Jovela Do Lucasa

Małe perełki powietrza uciekały z ust białowłosego młodzieńca i mknąc przez brudnawą wodę muszli, docierały do wzburzonej tafli. Czoło chłopaka, przyciśnięte do dna szkolnego kibla pulsowało tępym bólem po uderzeniu. Nie miał się po co wyrywać, nad nim stało kilku kolegów, zabierających możliwości decyzyjne związane z taką kąpielą. Klasyk, troche przeżarty, nie robił na Celu wielkiego wrażenia. Istniało jednak spore ryzyko czegoś większego niź podtopienie, więc musiał przyznać jakieś punkty tej starodawnej technice dręczenia. Ale znowu, brak oryginalności jego oprawców, gdzie ta filmowa finezja? Nudni byli. W tym jednak momencie mózg Jokera bardziej zajmowały myśli o braku tlenu i umierających szarych komórkach. Stresująca sytuacja łatwo spajająca strach i upokorzenie. Przynajmniej się nie szamotał jak zwierz w sidłach, bo to było niemalże tak bardzo uwłaczające jak sam fakt topienia w toalecie. Wyczekiwanie brutalnym ruchem, głowa Jovela została wyciągnięta na morke kudły, aż do momentu wygięcia jej niekomfortowo w tył. Zachłysną się powietrzem, nie wiedząc czy postanowią znowu go podtapiać czy też zostawić w tymczasowym spokoju. Po kilku dziesiątych sekundy niepewności, zaczął łapać cenne oddechy. Ich głosy stawały się w jego uszach nieposkładanymi mieszaninami głosek i nie silił się na ich odszyfrowywanie. Poczuł ciągnięcie go za włosy do góry, na które nawet się zbytnio nie skrzywił.