18 października 2017

Lista Obecności

Każda osoba, która pozostanie pod kategorią osób zagrożonych do dnia 01/11/2017 otrzyma karę -10 punktów. Jeżeli suma punktów ich postaci jest równa 0, zostanie ona usunięta z bloga. Aby powrócić na bloga, wymaganym będzie ponowne wysłanie opowiadania wstępnego.

Osoby zagrożone:
Charles Anson
Jurij Spierdolev
Lucas Kilian
Michael Holtzer
Naomi Hideyoshi
Samatha Cohen
Sasza Markson

Osoby bezpieczne:
Alexander Carter
Chanyeol Park
Fabien Gieorgji Vidivicenkov
Jovel Dahmer 
Lars Friedrich Schulte
Mephistopheles Darnsk
Meredith Blunt
Reiner Valentin Schöne
Rui Woods
Ryan Noir
Stephen Olivier Peters

15 października 2017

Od Fabiena C.D: Chanyeol'a

    Poczułem się… spławiony? Myśl, że Chan mógł wyjść na spacer, kiedy tak lało, ze względu na to, że po prostu nie chciał ze mną przebywać, dołowała mnie. Może źle zrobiłem, wprowadzając się do niego? I może jednak lepiej bym zrobił zostając w pokoju jednoosobowym. Zagryzłem wargę po czym wygrzebałem się niechętnie z łóżka, by następnie ruszyć do łazienki. Tam spędziłem dobrą godzinę, pod strumieniem gorącej wody, z czego jakieś trzydzieści minut, po prostu siedziałem odrętwiały, wsłuchując się w szum wody.     Wyszedłem już ubrany, choć nadal z mokrymi włosami, pierwszym co dostrzegłem, był powrót mojego współlokatora. Chyba spał, więc w ciszy zabrałem się za ścielenie swojego łóżka. Dopiero po dobrej chwili zauważając, że albo się myliłem, albo się wybudził.
Spojrzałem w jego stronę nieśmiało, po czym usiadłem na swoim posłanym łóżku.
    -Chan… mam pytanie – Zacząłem ostrożnie, myśląc nad tym jak skleić odpowiednio słowa, bawiłem się przy tym palcami, spuszczając wzrok. Szczerze nigdy nie lubiłem takich tematów, ale nie chciałem mu się narzucać.      Chciałem wiedzieć na czym tak naprawdę stoję.

Od Larsa C.D: Mike

    Spojrzałem na Mike’a, ten jego niepewny ton… Był zupełnie inny, niż kiedyś. Jednakże, wtedy był dzieciakiem i przez ten czas, mogło się sporo zmienić. A z tego co wynikało z mojej prostej i szybkiej obserwacji, przeszedł dużo złego. Czułem wkurwienie, na myśl, że ktoś mógł go skrzywdzić. Nie ważny był dla mnie fakt, iż minęło tyle lat, dla mnie ta znajomość nigdy nie wypłowiała.  W sumie, rzadko się do kogoś przywiązywałem, ludzie znikali, pojawiali się, a ja to traktowałem olewająco, jako naturalną kolej rzeczy. Jednakże gdy już się przywiązałem, nigdy nie zapominałem o tej osobie, i tak też było w przypadku Mike’a. Nie ważne ile lat miałoby minąć, nigdy nie zapomniałbym o naszej dziecięcej przyjaźni. Chłopak był i jest dla mnie jak brat, a o rodzinie się nie zapomina, nie?

13 października 2017

Karnawał: O.D: Chanyeol'a C.D: Stephen

     Dzisiejszy dzień miał trwać jeszcze długo, a już wydawał mi się zaskakująco dobry. Ostatnie dni też były wyjątkowo miłe, od dawna nie miałem żadnego ataku... Jednak ten dzień był szczególny. Po raz pierwszy od dawna spędzałem czas z nowym znajomym, mogłem dzielić się z nim radością, poznawać go... A na dodatek dziś zostałem przytulony i nie mogłem przestać o tym myśleć. Doświadczyłem tego po raz pierwszy od... 10 lat? Tak, prawdopodobnie. Z resztą, nawet wcześniej, gdy ktoś okazywał mi swoją troskę, nie można było wyczuć w tym ani odrobiny czułości czy ciepła. Tak dawno nie czułem bliskości drugiego człowieka, że już zapomniałem, jak to jest. Nie mówiąc już o tym, że nikt nigdy nie był tak blisko i w swoim marnym życiu doświadczyłem tego dopiero po 18 latach. Stephen... Miałem wrażenie, że nieświadomie pokazał mi, jak to jest. Nigdy nie miałem zbyt wielu przyjaciół i własna rodzina wiecznie trzymała mnie w ukryciu. Tymczasem mój nowy towarzysz, bez własnej wiedzy, sprawił mi coś w rodzaju ogromnego zaskoczenia, które było jednocześnie przyjemne. To było zupełnie nowe uczucie...
     Gdy dotarliśmy do namiotu wróżbitki zostawiłem Stephena. Ja już otrzymałem wróżbę, a teraz on szedł po swoją, więc nie miałem zamiaru wchodzić za nim. Zamiast tego usiadłem sobie nieopodal i czekałem, aż Steve skończy wizytę.

12 października 2017

Karnawał: Od Stephena C.D Chanyeol

Patrzyłem, pozostawiony w tyle jak Chan jedynie zmienia atrakcje, nawet na mnie nie patrząc.
    -To urocze, ucieszyłeś się tym wszystkim niczym mały chłopiec –Zauważyłem z uśmiechem, gdy podszedł do mnie z przeprosinami. Nijak nie czując złości że mnie pozostawił. Zabawnie było patrzeć jak chłopak mierzący około 190 cm wzrostu biega między stoiskami, oferującymi różne atrakcje jak dziecko. Chan słysząc moje słowa, spojrzał mnie kątem oka, jakby niechętnie.
    - Po prostu mnie trochę poniosło... – Mruknął obojętnym tonem i odwrócił się. Nie dało się jednak potraktować jego oziębłości poważnie, kiedy tak się rumienił. Odrywając wzrok od jego twarzy, dostrzegłem, że trzyma w rękach uroczą maskotkę.
     -Jaka słodziutka przytulanka… chyba spróbuję sam taką wygrać, pójdziesz ze mną Chanuś? –Mój rozmówca wydawał się zdziwiony tym zdrobnieniem, jednak dla mnie nie było w tym nic dziwnego. Ot co oznaka lekkiej sympatii.