Trzasnąłem drzwiami z taką siłą, że niemal mogłem usłyszeć echo niosące się po korytarzu.
Wziąłem głęboki oddech, próbując się uspokoić, ale gdy tylko kropla lodowatej wody skapnęła z moich włosów na ramię, poczułem kolejny przypływ złości. Puściłem soczystą wiązankę, z całego serca przeklinając tego irytującego gnojka. Skąd on ma te idiotyczne pomysły? Nie dość, że śmiał mnie obudzić, zrobił to lodowatą wodą, która zamoczyła moje łóżko...
Podszedłem do okna i otworzyłem je na całą szerokość. Oparłem się dłońmi o parapet i przez chwilę oddychałem nieco chłodnym, jesiennym powietrzem. Gdy już trochę ochłonąłem, spojrzałem w stronę łazienki. Lucas zachlapał całą posadzkę... Pewnie dlatego się poślizgnął i przywalił szczęką w podłogę.
- Ciekawe, czy nic mu nie jest... - mruknąłem sam do siebie.
Zaraz po wypowiedzeniu tych słów potrząsnąłem głową. Jasne, że nic mu nie jest. A nawet jakby było, to co mnie to obchodzi? Należało się kurduplowi.