19 listopada 2015

Bal Zimowy 2015 (Saiya)

Bal. Głupszej rzeczy wymyślić nie mogli. Jednak, nie jest to takie głupie, jak mogłoby się wydawać. Będzie mogła być obok niego ciągle. Kogo ma na myśli? To śmieszne, że niektórzy mogą nie wiedzieć. Chodzi o YoungMin'a! Nawet jeśli los nie zamierzał połączyć ich w parę na ten wieczór, to i tak dziewczyna nie ma zamiaru się poddać. Nie da dotknąć nikomu chłopaka. Cudownego chłopaka. Jak zwykle rano się obudziła i wykonała wszystkie podstawowe czynności. Musiała się naszykować na to wydarzenie. Zapewne innym dziewczynom zeszłoby o wiele dłużej, lecz jej w żadnym wypadku. Szybko się uwinęła, a jej sukienka nie była jakaś nadzwyczajna. Ot, czarna, rozkloszowana sukienka do kolan mająca dekolt w kształcie serca. Na dodatek maska zająca, czarne szpilki, lekkie pokręcenie włosów i wszystko gotowe. Jeszcze zapomniałaby o torebce i takich dodatkach jak cztery strzykawki ze środkiem nasennym, telefon, chusteczki, klucze. Można ruszać na ten cały bal. Droga nie była jakaś trudna, a co za tym idzie bez problemu dostała się do sali. Nie trafiła na szczęście na kogoś kto zamierzał znów zmieść ją z nóg. Może nie wyglądało to tak boleśnie, ale trzeba uwierzyć na słowo, iż porządnie zderzyła się z tym kimś. Nie chcąc dalej o tym myśleć wróciła oczyma wyobraźni do jej cudownego przyjaciela i już widziała go na sali uśmiechniętego. No humor, aż sam się poprawia na taki widok. Błądziła po sali jakiś czas, lecz nie umknął jej uwadze cały wystrój sali. Musiała przyznać, iż było na co popatrzeć i co podziwiać. Zaraz dostrzegła Yomi'ego, bo w końcu tylko jego tu szukała. Wystrzeliła prosto przed siebie z delikatnym uśmiechem. Ponownie mogła cieszyć się jego obecnością, bo gdy nie było go przy niej jej nastrój się pogarszał. Jak zawsze, w centrum jej uwagi był tylko Yomi. Nic nie miało znaczenia. Lekko zdziwił ją ruch chłopaka, w końcu nie spodziewała się, aby ktokolwiek prosił ją do tańca. Bardziej stawiała na to, że ona zaprosi chłopaka. Dziwne? Pewnie tak, ale jej to pasuje.
- Oczywiście, Yomi!
Zgodziła się bez wahania i podała mu dłoń. Zaraz razem ruszyli do tańca. Nie miała jakiegoś problemu z tańczeniem, w końcu miała się tylko dać prowadzić. Największą rolę odgrywał tu facet, więc nie miała nawet po co się wtrącać. Podczas tańca nie mogła oderwać wzroku od twarzy swego partnera. To nie mógł być przypadek! Nie wierzy, że każdy facet miałby takie działanie na nią.
- Wiesz... chciałabym bardzo być twoją partnerką podczas tego balu, Yomi. Jedyne co mogę zrobić to ciągle przy tobie być nie zważając na nic.
Lekko się zarumieniła i delikatnie opuściła głowę w dół. Sam jego dotyk sprawiał, iż zapominała o świecie dookoła.
- Yomi, znajdę sposób, aby usiąść obok ciebie. Obiecuje. Nawet jeśli będzie wymagało to pracy, zrobię wszystko. Dosłownie wszystko.
Dodała i tym razem podniosła głowę w górę, aby spojrzeć mu w oczy. Na twarzy miała łagodny jak zawsze uśmiech, a jej głoś był słodki. Słodycz jak najbardziej nie była fałszywa. Dla niego nigdy taka nie będzie. Czeka ją przeprowadzenie rozmowy z kimś kto siedzi obok chłopaka. Co kryło się za tym magicznym słowem "wszystko"? Otóż, bardziej można to odbierać na zasadzie zabije tego, kto się nie podporządkuje. Zawsze, gdy dana osoba się nie zgodzi pozostaje środek nasenny. Saiya zna się bardzo dobrze na farmaceutyce, więc nie jest problemem wymierzenie odpowiedniej dawki. Nie za wysokiej, aby zagrażała życiu, ani nie za niskiej, aby ktoś przypadkiem nie obudził się po dłuższej chwili. Więc, jak nie będzie chciał po dobroci, to jest też druga mniej przyjemna opcja. Ten wieczór ma być cudowny, bo nie ma niczego co ich rozdzieli. Żeby mieć większą kontrolę będzie przy nim ciągle. Nie wiadomo czego może się spodziewać na tym balu, a może się wydarzyć naprawdę wiele rzeczy. W razie czego obroni go, to rzecz oczywista.


( Yomi? <3 )

2 komentarze: