2 lutego 2017

Od Jurija C.D: Sasza

Kto by się tego kurwa spodziewał… Sasza ma chłopaka? Naaah, jestem arcy pewien, że ten baran w chuja chce mnie zrobić, jak zawsze z resztą. Co jak co, ale do niego zawsze lgnęło najwięcej dziewczyn w szkole lub ogólnie w naszej okolicy. Niektórzy byli skorzy mu dać za to w pysk, ponieważ wśród nich były też takie, co znajdowały się w związkach.
Oparłszy się łokciem o parapet i przekładając papierosa do drugiej dłoni; zlustrowałem uważnie Saszę z jego znajomym na swoich kolanach. Coś mi tu ewidentnie nie pasuje i nie chodzi mi o to, jak ze sobą siedzą, tylko bardziej to siedziało w oczach tej ciotki, co ani trochę nie było wygodne dla mojej osoby.
A gdyby tak…

     -Sasza, jest tu gdzieś strzelnica? Można by się przejść i zobaczyć, co siedzi w tobie i w twoim… towarzyszu. Co ty na to? – Popatrzyłem uważnie na Rosjanina, wypuszczając z ust ostatni kłębek dymu i gasząc papierosa na parapecie, pozostawiając idealnie odciśnięty, czarny krążek.
     -Za kogo ty masz swojego przyjaciela z dzieciństwa? – Spojrzał na mnie rozbawiony - Jasne że znam strzelnice w okolicy, możemy iść i zobaczyć co umiesz, nawet Mike umie strzelać.
     W odpowiedzi skinąłem lekko głową i podszedłem do swojego łóżka, zamykając wcześniej okno, po czym otworzyłem skrzynię, z której wciągnąłem karabin Colt M4 i kilka innych podobnych temu broni, kładąc je z szacunkiem tuż obok siebie.
    -Wybierać, panienki – Popatrzyłem na nich i ruchem głowy wskazałem na mały arsenał, rozłożony na pościeli, jednocześnie zastanawiając się, czy nikt się nie przypierdoli na ulicy, że idziemy samopas z bronią w ręku. Kucnąłem przy łóżku, dotykając piętami ziemi i wyciągnąłem spod niego czarną torbę, do której bez problemu zmieściłaby się złożona snajperka – Jak już wybierzecie, to włóżcie do środka, mniejsze ryzyko, że ktoś wzbudzi panikę w obywatelach tego już prawie martwego kraju.
Odpaliłem kolejnego papierosa i patrzyłem, jak chowają do środka kilka broni, następnie założyłem tę co zawsze oraz torbę z bronią na ramię, kierując się w stronę wyjścia, pozostawiając w ślad za sobą chmurę dymu.
[…]
Po dwóch lub trzech godzinach spędzonych na strzelnicy, spojrzałem na chłopaków. Mój przyjaciel w pełni skupiony i opanowany stał, lekko pochylony przy broni, a przyjaciel mojego przyjaciela starał się opanować drżenie rąk, które pewnie było objawione zbyt dużym wysiłkiem.
Podszedłem do Saszy, odkładając okulary, słuchawki i broń na swoim stanowisku, po czym położyłem dłoń na ramieniu chłopaka. Odczekałem chwilę i zbliżyłem swoje usta do jego ucha, chcąc, aby usłyszał dokładnie moje pytanie.
     -Stary… Jeżeli ty tak na serio z tym, że ta pizdeczka to twój chłoptaś, to odpowiedz mi na jedno, bardzo, ale to zasadniczo bardzo ważne pytanie… On ciebie, czy ty jego? – Posłałem mu z lekka szyderczy uśmiech, prostując się i krzyżując ręce na piersiach.
Saszeł? XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz