9 listopada 2016

Od Dean'a C.D: Diany


 Czwartki były jednymi z bardziej luźnych dni, gdzie mogę przyznać - większość lekcji przesiedziałem na telefonie bądź odsypiałem na ławce. No może prócz zajęć z języka hiszpańskiego, która dłużyła się godzinami. Jednak obecnie miała się odbyć ostatnia lekcja - muzyka. Były to dla mnie chyba jedyne wykłady, które naprawdę lubiłem, jak i również ich nauczycielkę. Parę minut po dzwonku wszedłem do klasy, gdzie wciąż nie było nauczyciela, a wszyscy uczniowie wciąż rozmawiali o ciekawych, lub mniej dla mnie tematach. Jak zawsze skierowałem się w stronę ławki na końcu, którą zwykle zasiadywałem sam. Kiedy przechodziłem między stolikami i grupki jakiś chłopaków, jeden z nich naparł na kolejnego ciałem, powodując że ten drugi skończył popychając mnie. Łapiąc z powrotem równowagę bez słowa czy spojrzenia na nich ponownie skierowałem się w stronę ławki, kiedy do klasy weszła nauczycielka z promiennym uśmiechem. Zająłem miejsce, a lekcja się rozpoczęła. 
 Rozbrzmiał dzwonek, a wszyscy momentalnie się poderwali jako, iż była to ostatnia lekcja dzisiejszego dnia. Kiedy byłem już przy wyjściu z klasy zobaczyłem, że parę kroków dalej idzie trójka chłopaków sprzed początku lekcji, a zaraz przed nimi Naomi rozmawiając zażarcie z jakąś dziewczyną. Wykorzystując okazję, przyśpieszyłem kroku dorównując uczniom i jednym dyskretnym ruchem pchnąłem jednego z nich ramieniem. Zdezorientowany chłopak wpadł na kolegę który wpadł na towarzyszkę Królowej. Nie minęło długo kiedy usłyszałem wyraźnie podenerwowaną Naomi krzyczącą na chłopaków niższej karty. Było to dla nich nauczką, że mimo iż jestem niższej rangi, i nie jestem królem gry wciąż umiem w nią grać. Zadowolony z siebie, ruszyłem w stronę wyjścia ze szkoły z uśmieszkiem na twarzy oraz krzykami w tle.

 Był piątkowy poranek. Dzisiaj na rzecz dłuższego snu, postanowiłem ominąć śniadanie. Mimo to, zrządzenie losu nie pozwoliło mi na to, bo już przed siódmą rano usłyszałem pukanie do drzwi. Zmęczony i zaspany, wygramoliłem się z łóżka. Złapałem z krzesła koszulkę i narzuciłem na siebie, ponieważ zwykle sypiałem w samych dresach. Mimo wszystko podirytowany otworzyłem drzwi. W progu stała jakaś nieznana mi dziewczyna. 
Na rzut oka wydawała się niższa ode mnie. Miała włosy ciemnego brązu, jakby dopasowane do jej oczu. Jej skóra była koloru karmelu. Na jej szyi wisiało wiele naszyjników, a na plecach futerał od gitary. Po niedługiej chwili przez głowę przebłysł mi obraz dziewczyny, która siedziała parę ławek niedaleko mnie. Chodziliśmy do tej samej klasy.
 - Znalazłam go w klasie. Wydaje mi się że jest twój - powiedziała, wyjmując w moją stronę przedmiot
 Widząc swój notatnik momentalnie wyrwałem go z ręki dziewczyny. Przyznam szczerze nawet nie zauważyłem jego zniknięcia. Nawet nie wiem jakim cudem mógł znaleźć się w moim plecaku, a tym bardziej z niego wypaść. Ostatniej nocy do późna pracowałem nad piosenką, i pewnie ze zmęczenia go tam wrzuciłem.
  - Nie patrzyłam co jest w środku, jeśli chcesz wiedzieć. Choć byłam bardzo ciekawa.
 - I dobrze, niech Cię ciekawość nie korci. - powiedziałem typowo oschłym tonem - Tak czy siak, dzięki. - tym razem mój głos nie był przepełniony jadem, lecz delikatnie milszy.
 Mimo pozorów byłem bardzo wdzięczny dziewczynie za przysługę. Nie wiem co bym zrobił jakbym go stracił swoje zapiski. Były tam zapisane moje najczerniejsze i najskrytsze myśli, oraz były tam włożone ostatnie ponad trzy lata pracy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz