6 listopada 2016

Od Dean'a C.D: Charles A.


Po tym jak dwójka odeszła w objęciu, nie czekając chwili dłużej skierowałem klucz w stronę drzwi. Wchodząc wraz z bagażami zatrzasnąłem za sobą drzwi, znikając za progiem wejścia. Pokój nie był powalający, lecz nie był również zły. Meble prezentowały się w dobrym stanie, a całe pomieszczenie było dość przestronne. Pokrowiec oparłem o walizkę, natomiast torbę rzuciłem zaraz obok. Nie miałem siły się teraz rozpakowywać. Po całonocnej podróży jedyne o czym myślałem to sen. Duża ilość snu. Nie zaglądając nawet do łazienki zdjąłem buty, a następnie zrzuciłem z siebie bluzę i spodnie zostając w samych bokserkach i koszulce. Bez chwili zastanowienia rzucił się na łóżko. Nie zajęło mu długo nim usnął tym samym przesypiając resztę dnia.

 Następnego dnia obudziłem się dość wcześnie rano, co można było poznać po ledwo co unoszącym się słońcu. Przez parę minut leżałem jeszcze cicho, wpatrując się w sufit. Przeciągnąłem się ziewając i wstałem z łóżka. Kiedy sięgnąłem po telefon, miałem parę powiadomień. Składały się one głownie z nieodebranych połączeń od mojej matki. Zignorowałem je po czy puściłem jakąś playliste. Sięgnąłem do torby po wczorajszą butelkę wody i upiłem z niej łyka. Odłożyłem gitarę pod ścianę, po czym otworzyłem walizkę szukając kosmetyczki. Skierowałem się do łazienki i odkręciłem ciepłą wodę. Telefon z wciąż lecącą muzyką odłożyłem na półkę nad umywalką po czy ściągnąłem bieliznę i wszedłem pod ciepły strumień wody. Po parunasto minutowym prysznicu wyszedłem z kabiny, łapiąc za ręcznik. Po wytarciu się obwiązałem go w pasie i podszedłem do umywalki. Wykonałem podstawowe czynności jak umycie zębów i z powrotem wszedłem do pokoju. Ukleknąłem przy wciąż otwartej walizce i wyjąłem z niej czyste bokserki, czarne długie, spodnie oraz biała koszule wraz z mundurkowym swetrem. Szczerze mało pasowało mi noszenie narzuconego mundurka, ale cieszyła mnie chociaż możliwość wyboru pomiędzy swetrem a marynarką. Kiedy byłem gotowy podwinąłem rękawy koszuli jak i swetra, spakowałem potrzebne rzeczy do plecaka i zarzuciłem na siebie kurtkę. Wychodząc, chciałem jeszcze tylko przejrzeć się ostatecznie w lustrze, lecz gdy skierowałem się do szafy, do drzwiczek przyczepiona była biała koperta. Lekko zdziwiony, że mogłem przeoczyć ją wczoraj oderwałem ją od lustra i rozerwałem "zamknięcie". W środku znalazłem kartę do gry - 5 pik, i jakąś małą karteczkę. Na kartce był rozpisany cały przebieg gry, oraz obecne najważniejsze stanowiska. Ostatnie co mi się rzuciło w oczy było jedno zdanie: "Król: Charles Anson".  Do tego dostałem kartę Maniaka. Sam nie wiedziałem co o tym myśleć. Z jednej strony mógł to być jakiś głupi wybryk jednego z uczniów. Zrezygnowany, schowałem kopertę do plecaka, poprawiłem włosy po czym wyszedłem z pokoju, zamykając drzwi na klucz. Zaraz niedaleko, parę numerów dalej dostrzegłem chłopaka spotkanego wczoraj. Był to okularnik, lecz tym razem był bez towarzystwa. Chłopak skierował przyjazny uśmiech w moją stronę. Wtedy przez głowę przeleciała mi jego wczorajsze słowa dotyczące właśnie tej koperty, którą znalazłem dzisiaj.
 - Hey, emm... - próbowałem przypomnieć sobie imię chłopaka, lecz doszedłem do wniosku że nawet nie udało mi się go wczoraj poznać
- Hey - kiwnął jedynie głową
- Została jeszcze godzina do zajęć, i właśnie zmierzałem na śniadanie, wiec może masz ochotę się przyłączyć? - zapytałem się, licząc że chłopak się zgodzi i będę miał okazje zadać parę pytań... i dowiedzieć się gdzie właściwie tutaj podają śniadania
- Oczywiście. W sumie sam zmierzałem do stołówki.- po czym chłopak ruszył - jak mi się wydaje - w stronę jadalni, a ja jedynie podążyłem za nim
- Tak w ogóle, jestem Holder. - odparłem w pewnym momencie
- Charles, ale możesz mi mówić Charlie - odpowiedział chłopak wciągając rękę
Jednak początkowo na to nie zważyłem, a przez moją głowę przeleciała jedna myśl: Król. Mimo, iż z pytaniami miałem poczekać aż usiądą przy stole w tym momencie słowa poleciały same z ust.
- A więc ta gra to jakiś żart czy wy z tym tak na serio? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz