13 sierpnia 2016

Od Kaito C.D: Mike

Udając porządnego ucznia, Kaito postanowił pójść do biblioteki. Przechodził koło regałów z książkami poszukując czegoś chociaż wyglądającego ciekawie. Niestety, mang tu nie było, przyciągających uwagę okładek też nie, tak wiec wziął pierwszą lepszą książkę i wygodnie usiadł przy jednym ze stolików. Obiecał mamie, że będzie czytał w bibliotece, więc jak mógłby nie dotrzymać słowa? Położył na kolanach swoją torbę i zaczął w niej grzebać szukając jakiejś ciekawej mangi, której jeszcze nie zdążył przeczytać. Zdecydował się na "Smells Like Green Spirit". Ahh, Nagai Saburou, kolejna autorka, której każdą mangę musi mieć. Potajemnie ułożył więc mangę pomiędzy stronami starej książki i zaczął czytać. Po kilku minutach już całkowicie się wciągnął. W tym komiksie był poruszany problem chłopaka, który lubił się malować, a przez swoje długie, jak u dziewczyny, włosy koledzy się nad nim znęcali.
Azjata czytał w skupieniu, aż nagle na jego stronie pojawił się duży cień. Szybko zamknął książkę i już zaczął w głowie układać jakąś wymówkę, gdy zobaczył, że postacią, która nad nim stała był jego nowo poznany czarnowłosy kolega. Kai odetchnął z ulgą i przywitawszy się na nowo otworzył książkę pokazując koledze swój nowy nabytek. Chwilę porozmawiali i postanowili udać się w jakieś mniej zaludnione miejsce, by wspólnie poczytać. Gdy znaleźli jakiś zaciszny róg Kaito zaczął grzebać w plecaku w poszukiwaniu mangi, którą miał pożyczyć Andreasowi. Z przerażeniem zauważył, że komiks, który jeszcze dziś rano wkładał do plecaka, a i później sprawdzał czy aby na pewno go nie zapomniał, zniknął. Jeszcze gdyby to była jakaś leciutka manga o gejach, to okej, ale ta... Była raczej z tych hardowych, które czyta się jak nikt nie widzi. Chłopak ile sił w nogach pobiegł do biblioteki z nadzieją, że może ta drobna książeczka będzie sobie jeszcze leżeć gdzieś na podłodze, a on nie będzie miał żadnych kłopotów. Niestety, nie było po niej śladu. Wprawdzie było mu smutno, że stracił mangę, ale zapewne i tak nikt nie wie, że należy do niego.
W porze lunchu cały smutek z powodu utraty mangi został rozwiany. Powodem był budyń. Cukier dostarcza tyle szczęścia, że tego aż nie można opisać. Po skończonym posiłku chłopak szykował się do odejścia, gdy nagle ktoś szturchnął go w ramię. Kai spojrzał na czarnowłosego chłopaka. Był on niewiele wyższy od niego... Więc chyba nie miał się czego bać? Nagle nieznajomy odezwał się szeptem:
- W bibliotece wypadła ci manga, prawda?
Azjata momentalnie pobladł. Skąd on o tym wiedział? Czy zamierza go teraz szantażować? Zauważył, że chłopak sięga do plecaka, zapewne po jego zgubę (której okładka była nie lepsza niż wnętrze), więc szybko chwycił go za rękę i powiedział:
- Um, chodźmy może do jakiegoś mniej zaludnionego miejsca...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz