24 sierpnia 2016

Od Charliego H. C.D: Laurence

Korzystając z faktu, że najbliższe pół godziny ma tylko dla siebie, Charlie udał się do biblioteki. W myślach słyszał już te złośliwe szepty i wyzywanie go od kujonów, jednak nie dbał o to. To nie tak, że opinię innych miał gdzieś, zależało mu na byciu postrzeganym jako dobry człowiek, jednak chyba nie potrafiłby przy tym wyzbyć się tego, jaki jest. Nauka przychodziła mu łatwo, jednak miał to do siebie, że nie poprzestawał na tym, co notorycznie wbijali im do głów nauczyciele. On zawsze chciał być o jeden krok dalej, poznać, dowiedzieć się czegoś nowego. Można powiedzieć, że to było jego... hobby? Inni mogli mówić co chcieli, w pewnym sensie nauka była jego częścią. Nie popadał jednak w skrajności, nie siedział do północy zakuwając materiał do szkoły na pamięć, w zasadzie jeśli chodzi o rzeczy, które umieć musiał, nie poświęcał im zbyt wiele uwagi, wchodziły same, wystarczyło, że raz czy dwa przeczytał zawartość podręcznika albo zerknął do swoich notatek.
Niektórzy strasznie mu tego zazdrościli, a przy zazdrości, pojawia się również złość, która podsycana może doprowadzić nawet do nienawiści. Charlie w życiu usłyszał już niejedno, od bycia w oczach innych ,,głupim kujonem” do klasycznego i bardzo dobrze znanego mu ,,popieprzonego obrońcy zwierząt”. Dlatego wchodząc do biblioteki, automatycznie rozejrzał się w poszukiwaniu kogoś ze swojej klasy. Na szczęście, nikogo nie dostrzegł, ale nie mógł być absolutnie pewien, w końcu nie wszystkich jeszcze dobrze kojarzył. Szybko znalazł się koło regałów, przejeżdżając wzrokiem po półkach, wprost uginających się od książek. Jego oczy błysnęły, gdy dostrzegł interesujący go wolumin, sięgnął po niego i otworzył, starając się pobieżnie zorientować, czego ciekawego może się z niego dowiedzieć. Jeśli wyda mu się to interesujące, z pewnością pożyczy sobie tą książkę na dłużej. Zaczytany, nie zauważył, że ktoś stanął obok niego. W sumie nawet gdyby zorientował się, że nie jest sam i tak by nie zareagował w żaden sposób, w końcu każdy miał prawo przyjść do biblioteki. Dopiero, gdy osoba obok odezwała się, Charlie oderwał wzrok od tekstu i przeniósł go na przybysza. Niższy od niego chłopak, z przyklejonym do twarzy uśmiechem. Hathaway jednak zbyt dobrze znał konieczność ukrywania emocji przed światem, tak więc dostrzegł, że za tą pustą wesołością, kryje się zmęczenie. Nie odzywając się w żaden sposób sięgnął na półkę i zdjął książkę, o którą prosił nieznajomy. Chyba nie był z jego klasy, Charlie kojarzył go z widzenia, jednak nie mógł przypomnieć sobie, by mieli wspólnie jakąś lekcję.
- Swoją drogą.. dobry wybór. – mruknął, podając chłopakowi przed nim wybrany tom.
 
< Laurence? Mam nadzieję, że nie zepsułam aż tak bardzo : P >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz