8 grudnia 2015

Bal zimwy 2015 (Mike)


Westchnąłem. Prawda, mogłem po prostu usiąść normalnie i zaoszczędziłbym sobie przyszłego wstydu. Ale za razem nie było sensu. Tak czy siak mieli już jedno czy więcej zdjęć, więc co mi zrobi jak zamiast pięciu będą mieli dwadzieścia? Nie robiło mi to różnicy. Uniosłem głowę i również zdjąłem swoją maskę po czym spojrzałem na chłopaka.
- Ano... Choć w zeszłym roku mieli też prawdziwe sople. W tym roku jednakże nie powtórzyli tego "błędu". Ponieważ, gdy sople się rozmroziły, mieli małą powódź na sali i chyba ktoś się poślizgnął. - Powiedziałem po czym upiłem łyk wody z swojej szklanki i spuściłem normalnie nogi.
Dobrze przynajmniej, że nie miałem obcasów. Pewno by zabiło to moje stopy. A jak już mowa o męczarniach, to zastanawiałem się (w sumie nie pierwszy raz) jak kobiety mogą nosić bieliznę typu tej, którą aktualnie miałem na sobie. Moim zdaniem była na maksa niewygodna. Ale z drugiej strony, po co się martwić wygodą, kiedy ta była dekoracją na jakieś pięć minut nim zostanie zdjęta, aby ułatwić następującą czynność. Nagle przeniosłem wzrok na Nico, gdy ten ponownie zaczął do mnie mówić. Nie miałem jednak okazji odpowiedzieć, bo po chwili stałem z kimś na parkiecie.
- Nie zamierzam z tobą tańczyć, Shaun - powiedziałem stanowczo do chłopaka z innej klasy.

- Kotek gryzie kiedy nie musi się przejmować kartami? - zaśmiał się i złapał mnie za biodro.
Ja z kolei zareagowałem w prosty, aczkolwiek raczej damski sposób...Uderzyłem go z płaską dłonią w policzek. To był chyba błąd. Znacznie wyższy ode mnie chłopa złapał mnie silnie za dłoń i raczej nie zamierzał puścić. 
- Może uciąć ci te pazurki, hmm? - spytał masując wolną dłonią obolały policzek.
- Puść mnie - warknąłem.
- Nie - było jego prostą odpowiedzią po czym jego dłoń ponownie wylądowała na moim biodrze. 
W ten oto sposób zmuszony byłem do zatańczenia z nim wbrew swej woli. Nic strasznego, nie? Przecież jest dużo gorszych rzeczy, które można wykonać wbrew cudzej woli. Był to na pewno inny taniec od tego, który miałem z Nico. Tak jak jeszcze z tamtym było w miarę ciekawie, tak przy Shaunie chciałem jak najszybciej wrócić do stolika. Przez cały czas miałem opuszczoną głowę, nie chcąc nawet patrzeć na niego. Ten jednakże szarpnął mnie za włosy, zmuszając do spojrzenia na niego. Cicho syknąłem z bólu, ale nie zamierzałem się mu przeciwstawiać.
- Widzisz jaka z ciebie grzeczna dziewczynka? - zaśmiał się cicho. Tak jakby jego słowa były w stanie mnie upokorzyć.
W końcu jednak udało mi się wrócić do stolika, gdzie spotkałem swojego oryginalnego partnera. Nie usiadłem jednak przy stoliku. Już nawet zapomniałem o wcześniejszym pytaniu Nico. Wziąłem zaledwie swoją maskę w dłoń i spojrzałem na Chrystiana z delikatnym uśmiechem na ustach.
- Została już jakaś godzina i nie sądzę by się rozkręciło więc zastanawiam się nad powrotem do pokoju. Jeśli zechcesz to zostanę. - Już miałem odejść, lecz po krótkim namyśle dodałem - w sumie to w dormitoriach jest większy luz jeśli chodzi o... - tu spojrzałem na prezent, który mu wręczyłem - no wiesz. - Uśmiechnąłem się uroczo. Jakoś nie chciałem wracać do pustego pokoju. - Więc jak chcesz to możemy razem tam wrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz