19 listopada 2015

Bal Zimowy 2015 (Mike)

Może i nie było mojego towarzysza, ale musiało się okazać, że Nicodem siedzi akurat za moimi plecami. Już chyba gorzej nie mogło być… Albo i jednak mogło. Wszechświat uwielbia mnie dobijać. Nie minęło zbyt długo, gdy Nicodem podszedł do mnie i zadał TE pytanie. Wyglądało na to, że chyba mnie nie poznał. Co akurat uznałem za częściowo niemożliwe. Może i panował półmrok, ale jednak sądziłem, że będzie wiedział z kim ma do czynienia. Szczególnie, że maska nie zakrywała całej twarzy. No ale… Dobra. Może przynajmniej oszczędzę sobie wstydu. Nie umiałem tańczyć, ale chyba uznałem uświadomienie mu kim jestem za gorszą opcję. Uśmiechnąłem z lekka krzywo i przyjąłem jego dłoń, po czym dałem się zaprowadzić ku części Sali do tańca. Parę osób nam zagwizdało, a gdy spojrzałem ku źródłu dźwięku, zauważyłem grupkę, która wcześniej ”podarowała” mi sukienkę.

Westchnąłem cichutko i opuściłem głowę. W tym momencie zauważyłem, że tamten źle zapiął koszulę. Na serio… Jak dziecko z nim czasami jest. Nie byłem wstanie się powstrzymać, więc rozpiąłem guziki, niby to przypadkowo musnąłem palcami jego tors i na nowo zacząłem zapinać je. Ktoś się głośno to skomentować mówiąc byśmy znaleźli sobie pokój jak już zamierzamy się rozbierać, ale to zignorowałem. Powoli zacząłem poprawnie zapinać mu koszulę, a gdy to było już załatwione, poprawiłem mu kołnierzyk. Spojrzałem na jego twarz i znów szybko opuściłem głowę. To było takie żenujące… Nie to żebym pierwszy raz był w damskiej odzieży. Już wcześniej znalazło się parę zboczonych osób, które uznały to za coś… Podniecającego czy coś takiego. Ale i tak uważałem to za kompromitujące. Szczególnie, kiedy była to szkoła i wszyscy wiedzieli, a nie tylko osoba, która uznała, że facet w sukience jest spoko.
Nicodem zaś niewzruszony złapał mnie w pasie i wziął moją dłoń w swoją w pełni traktując jak kobietę. Okazało się, że lepiej tańczy ode mnie…Ale…Będąc kobietą w tym tańcu jedyne, co musiałem robić, to dać się mu prowadzić. To wszystko. Nawet nie zauważyłem, kiedy moja twarz znalazła się tak blisko jego klatki piersiowej. Poczułem jak robi mi się gorąco…Ze wstydu oczywiście. Ale z drugiej strony nie zamierzałem bawić się w Kopciuszka i mu uciekać. Nawet jeśli potem miałby mnie wyśmiać za strój czy cokolwiek innego. Miałem tylko nadzieję, że debile z mojej klasy nie zamierzają tego nagrać. Inaczej…No w sumie to im nic nie zrobię. Nic nie mogłem zrobić. A i pewno nic bym nie był w stanie zrobić. Jeden przeciwko paru i to o wiele słabszy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz