25 czerwca 2016

Od Saszy C.D: Jurij


   - Mówiłem ci kretynie, nie spierdoliłem… Adoptowali mnie i zabrali ze sobą do Ameryki. Gówno miałem do gadania – Mruknąłem pocierając skroń.  
     - Mogłeś mnie chociaż poinformować, zagorzały ,,kretynie’’ –Powiedział udając mój ton przy ostatnim słowie. Brzmiało to trochę jak przekomarzania dzieci, ale chyba nie umieliśmy się inaczej ,,wykłócać’’ 
     -Tak, gówno mogłem bez twoich danych, podczas gdy ty byłeś cholera wie gdzie…Mniejsza, w każdym razie…jak na razie wrócić nie mogę , chociaż wciąż planuje powrót i dołączenie do wojska. Dlatego ćwiczę – Usiadłem na powrót na łóżku wzdychając. Jurij i po tylu latach wydawał mi się tym samym trudnym chłopakiem co te trzy lata temu. Kilka lat…czułem jakby od tamtego czasu –  od czasu naszych licznych spotkań, minęła cała wieczność. Jakby był to zupełnie inny świat z którego ktoś wyrwał mnie siłą. Lecz jednak moje marzenia i cele pozostały wciąż takie same. Opierając się o ścianę zdałem sobie sprawę że czuję się całkiem trzeźwy, nie bolała mnie głowa, nie zbierało się na wymioty  a w zasadzie miałem ochotę jeszcze na kieliszek. –Hm…wypijemy jeszcze po kieliszku i może powiesz jak tam było w wojsku, póki cię tu nie wysłali, co ? – Pasza spojrzał na mnie uważnie 
     - Wiesz co? Nie opowiem Ci, nie będę robił spoilerów. Sam się przekonasz, jak pójdziesz –Chłopak mówiąc to zaśmiał się krótko i usiadł na parapecie.
     -Ale wypić jeszcze możemy – Powiedziałem po chwili, z krzywym uśmiechem – I może powiesz chociaż jak sytuacja u ciebie w domu, chyba nie zostawiłeś tych kobietek całkiem samych ? No chyba że któraś z twoich siostrzyczek już sobie kogoś przygruchała 
     - Najprędzej wydałbym je tobie – Odpalił następnego papierosa i nalał nam wódki  - A co do twojego pytania, zostawiłem je z wujem.
     - Obie dla mnie ? No nieźle… – Od razu opróżniłem kieliszek na raz, powoli się przyzwyczajałem do smaku tego rodzaju alkoholu. Przed przyjazdem Paszy co prawda popijałem, ale zwykle w małych ilościach. Ewentualnie jakieś gówna w barach, nie miałem z kim, prócz pustych łatwych panien a takie picie to nie picie. – A ty Jurij, masz jakąś pannę ? –Zapytałem nalewając sobie kolejny kieliszek, przez chwilę patrzyłem na przezroczystą ciecz jakbym chciał wywróżyć z niej przyszłość po czym spojrzałem z powrotem na przyjaciela z zaciekawieniem.
     - Ta, siedzi naprzeciwko mnie – Parsknął śmiechem, krztusząc się dymem. Starałem się być poważny ale koniec końców sam się roześmiałem 
     - Mam nadzieje że się kurwa udusisz tymi fajkami chuju  - W tej chwili usłyszałem cichutki głos Mike’a i odwróciłem się do niego od razu odwzajemniając uśmiech.  –Hej Mike, chodź do nas…przedstawię cię  -Gdy chłopak próbował usiąść obok mnie posadziłem go sobie na kolanach. Przez chwilę zachowywał się jakby nie wiedział co się dzieje ale w końcu wtulił we mnie z uśmiechem, choć nadal skrępowany obecnością Paszy. – Więc…Jurij, hm…to jest mój chłopak 
     - Czekaj…Twoje co? –Zakrztusił się dymem i szybko popił wódką
     -Mój chłopak –Powtórzyłem po chwili z naciskiem, nie zamierzając się z tego wykręcać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz