24 września 2017

Od Fabiena C.D. Jovel

                                                                                         ***
    Przez kolejne dwa tygodnie poznałem Jovela trochę bliżej, był naprawdę przyjazny i pomocny, pomagał mi nosić książki z biblioteki, zapraszał na spacery. Był dość narwany co nie pasowało do mojego charakteru, jednak mimo to, lubiłem go i dogadywaliśmy się. I choć czasem nie rozumiałem jego zachowań, nie przeszkadzało mi to. Wciąż czułem przy nim niepewność i lekką nieufność, jednak ganiłem się za to i umawiałem na kolejne spotkania. Nie chciałem by moja paranoja zniszczyła ten kontakt, bo w końcu kogoś interesowałem… Chyba.
    Wziąłem głęboki oddech, wszedłem do lasu. Byliśmy umówieni nad rzeczką, którą mu pokazałem, stała się ona naszym stałym miejscem spotkań. Cieszyłem się, że ktoś chce tam spędzać ze mną czas i nie… chyba nie obawiałem się Jovela nawet z wiedzą że jest dziesiątką a ja zwykłą podrzędną kartą.
To dobry znak. Pomyślałem przedzierając się przez zarośla, a gdy dotarłem na miejsce, zastałem go leżącego na ziemi
    -Nie boisz się, że się zupełnie ubrudzisz? –Zapytałem natychmiastowo, niemal automatycznie, natomiast Jovel spojrzał raz na mnie, raz na swoje zielone spodnie i żółtą koszulkę po czym rzucił proste
    -Błota jeszcze nie ma
Uniosłem kącik ust na te słowa i usiadłem obok niego, zmieniając temat – Długo czekasz?
    - Chyba nie – Odpowiedział z uśmieszkiem, przekręcając się w moją stronę. Nic na to nie odpowiedziałem, więc to Jovel odezwał się pierwszy –Jak ci mija dzień?
    Było to pytanie błahe i niezwykle uniwersalne a jednak nie wiedziałem jak odpowiedzieć na nie inaczej, niż prostym ,,dobrze’’.

Zastanawiałem się chwilę
    -Właściwie, nic się nie wydarzyło, ale chyba będę musiał przejść się do księgarni, brakuje mi już książek do czytania, chciałbyś może któregoś dnia pójść ze mną? Może także cię coś zaciekawi
    - Aż taki z ciebie mól książkowy? – Krótko się zaśmiał, lubiłem jego śmiech, był uroczy.- A co według ciebie mogłoby mnie zainteresować? –Patrzył na mnie z zaciekawieniem, jednak ja skupiony na czymś innym z całkowitą powagą, rzuciłem tym, co jeszcze przed chwilą miałem w głowie.
    -Masz uroczy śmiech –Gdy zdałem sobie sprawę co palnąłem, spuściłem lekko wzrok, czując się głupio, w końcu nigdy mi się nie zdarzało nie panować nad sobą, a tym bardziej nigdy nikomu nie słodził. Naśladowca zdawał się być zszokowany moimi słowami jak i również się zarumienił
    -A ty się słodko peszysz – Mówiąc to przekręcił głowę tak, by patrzeć mi w oczy
   -Wracając… do książek… myślę że przypadłyby ci do gustu kryminały… może horrory… - Mruknąłem ponownie zmieniając temat i odwracając wzrok, lecz ten uparcie próbował zmusić mnie do kontaktu wzrokowego i w końcu mu się to udało, spojrzałem mu prosto w oczy gubiąc wątek, gdy pytał mnie o przykłady książek.
   -Może Dean Koontz? –Rzuciłem nieśmiało, wciąż czując to ,,coś’’ między nami. To przeszkadzało mi w normalnej rozmowie
    - Autor ,,odwiecznego wroga’’? – Zapytał jakby bez przekonania, przysuwając się nieco za blisko.
Mimo to nie odsunąłem się, jedynie skinąłem głową, rzucając proste ,,Znasz?’’ Czułem, że moje gardło jest ściśnięte. Chciałem wyjść z tej dziwnej atmosfery.  –Tak – Odpowiedział, choć raczej nie miało to teraz znaczenia, było tłem w tym co postanowił nagle zrobić. Pocałował mnie w usta. Nie wiedziałem jak na to zareagować, nigdy z nikim się nie całowałem. A on zrobił to… tak nagle, gwałtownie? Bez zastanowienia… jakby to było najnaturalniejsze na świecie. Siedziałem jak słup soli nie wiedząc jak zareagować, jednak gdy ten zaczął się niepewnie wycofywać, patrząc na mnie pytająco, coś popchnęło mnie do tego bym złapał go za rękę i odwzajemnił nieumiejętnie pocałunek. Chłopak uścisnął moją dłoń i kontynuował spokojnie, nie podzielałem tego spokoju, cały byłem zestresowany. Zawsze myślałem, że taka sytuacja wymaga długiej znajomości, że będę przygotowany. Nigdy nie pomyślałbym że to może być coś tak spontanicznego a zarazem dalej… przyjemnego? Nie czułem bym miał coś przeciwko, temu co robił, przysunąłem się więc z nieśmiałością bliżej.   W zasadzie, jak teraz o tym pomyślałem, sceneria była przyjemna, niemalże romantyczna, My sami, w środku lasu, w moim ulubionym odosobnionym miejscu. Zarumieniłem się myśląc o tym w ten sposób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz