6 października 2016

Event: Dzień Sportu - Bieg przez płotki (żeński)

     Po męskim biegu przez płotki, do tej samej dyscypliny stanęły kobiety. Reprezentantką klasy Artura Wronskiego była królowa Naomi Hideyoshi. Ciekawym było czy inne dziewczęta dadzą jej fory ze względu na jej rangę, czy tez bardziej będą zmotywowane do wygranej, aby pokazać, ze są lepsze od kogoś tak wysoko postawionego? Kto wie...


***

    Naomi Hideyoshi ma 48h (do godziny 21:00 dnia 08/10/16) na opisanie przebiegu wyścigu przez płotki do momentu, kiedy to zbliża się ona do końca. Można przeskoczyć ostatni płotek, lecz opisując "byłam pierwszy" będzie oznaczało dyskfalifikację. Można również opiasć uczucia przed startem wyścigu. Ostatecznie kto wygrał zadecyduje mechanika i punkty, jakie dałaś swojej postaci.

Naomi Hideyoshi


     "Będzie zabawnie" powiedziałam do siebie, rozglądając się wokoło. Wszystkie dziewczyny, a zarazem moje przeciwniczki, ostro się rozgrzewały przed startem. A to jakieś skłony, biegi w miejscu… Każda, drugiej się chwaliła ile to czasu spędziła na treningach. A ja? Siedziałam na ławeczce zajadając czekoladę. Można by powiedzieć, że to takie moja małe uzależnienie. Niektóre z tych dziewczyn patrzyły na mnie dziwnie. No cóż… Pewnie by zaczęły drwić, ale nie będą ryzykować zapewne. Szkoda mi ich będzie, jak zostawię ich w tyle. Podniosłam się z ławki, wyrzucając pusty papierek do kosza. Poprawiłam bluzkę na ramiączka i związałam moje rozpuszczone włosy w kitkę. Przeciągając zeszłam z trybun i zawitałam na torze. Przede mną widniały ładne płotki, jak dla mnie nie było ich zbyt dużo. Złapałam ręką za kostkę nogi po czym do tyłu ją sobie wygięłam, tym samym powodując rozciągniecie zasiedziałych stawów. To samo zrobiłam z drugą. Powoli wszyscy ustawiali się na swoich miejscach. Ja miałam pozycje 5, czyli nie tak źle. Kucnełam i zajęłam taką pozycję jaką przyjmują prawdziwi zawodowcy. Czyli ręce na podłożu wyprostowane, jedna noga ugięta a druga wyciągnięta i wyprostowana. Sygnałem na start miał być gwizdek, który już po sekundzie rozbrzmiał w uszach. Nie wystartowałam jedna z pierwszych ani ostatnich, biegłam tak w środku. Miałam zamiar pod koniec wytężyć siły i uporać się z resztą zmęczonych osób. Nie powiem mnie też to męczyło. Z przeskakiwaniem przez płotki nie było trudności, nie były takie wysokie jak mogło by się z początku wydawać. Nadszedł czas aby przyspieszyć tempo. Ostanie metry, ostanie siły, nie odpuszczam tak łatwo…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz